Author Archives: Orjon von Thorn-Surma

Wieści – wydanie nadzwyczajne!

cropped-fona.png
ΗΖΡΕΔΝΑ ΗΖΔΑΙΑ – WYDANIE NADZWYCZAJNE


Obywatele i mieszkańcy Mikroświata!

Oddajemy Wam do dyspozycji specjalne wydanie naszego magazynu. Chwila ta bowiem jest zaiste niezwykła. Surmenia odradza się – niczym feniks z popiołów – na nowo. Kwestią czasu jest sprawdzenie, czy przetrwa ona tą ciężką próbę czasu. Nie będzie nam łatwo. Liczymy jednak, że uda się nam – wszystkim chętnym Surmeńczykom, a być może także i nowym, pełnym „świeżej krwi” mikronautom – przywrócić należne Surmenii miejsce i chwałę w mikroświecie. Mamy nadzieję, że za kilka miesięcy dzisiejsze wydarzenia będziemy mogli wspominać z dumą jako coś, co spowodowało powrót tego unikalnego w swojej istocie wirtualnego państwa na scenę aktywnych i dobrze prosperujących mikronacji. Niemniej jednak – zapraszamy do lektury!

Redakcja „Wieści”


Tymczasowa organizacja państwa

Tymczasowo pełniący urząd Archonta Surmenii Orjon apo Thorn-Surma wydał nadzwyczajny dekret w sprawie tymczasowej organizacji Surmenii do momentu opracowania dokumentów formujących zręby nowego prawa. Przywraca on moc prawną 3 podstawowym aktom obowiązującym za czasów Demokracji Surmeńskiej: Syntagmie, Kodeksowi karnemu oraz Ustawie o wyborze Archonta. Pełną treść aktu można odnaleźć w tym miejscu.


Orędzie do Narodu

Dzisiaj, tuż po godzinie 21, z nadzwyczajnym orędziem wystąpił p. o. Archonta, Orjon apo Thorn-Surma. Przedrukowujemy, jako pierwsi, pełną treść przemówienia.

Obywatele Mikroświata,
Drodzy Surmeńczycy, gdziekolwiek się znajdujecie!

W swojej długoletniej historii Surmenia przeżywała wiele różnych momentów – od ogromnych w swoim wymiarze sukcesów, do równie druzgocących porażek. Gdy przeszło rok temu okazało się, że nie jesteśmy już w stanie przeżyć, postanowiliśmy zrobić to, co – według nas – należało wykonać. Zabraliśmy Surmenię do naszych serc. Ocaliliśmy ją od zapomnienia. Wykonaliśmy honorowy akt, wysadzając większość obszaru naszego państwa. Sądziłem wtedy, że nigdy już nie będziemy w stanie powrócić do tego, co było wtedy, że nasz kraj już nigdy nie powróci na łono mikroświatowego globu.

Historia jednak ma to do siebie, że czasem płata nam różne figle. Nie inaczej było i w tym przypadku. Choć znacznie ubożsi pod względem posiadanego terytorium, choć znacznie słabsi – jednak zaczynamy znowu, jak ponad 13 lat temu, stawiać powoli, jak małe dziecko, pierwsze kroki. Czy damy radę – pokaże przyszłość. Jestem dobrej myśli. Nasze państwo zasługuje na każdy objaw dobrej woli. Każdy kamyk, każdy człowiek, nawet Ci, którzy w historii Surmenii zapisali się niezbyt schludnymi kartami, jest dzisiaj potrzebny na wagę złota, do odbudowy naszego kraju.

Zwracam się w tym miejscu do wszystkich byłych Surmeńczyków, którzy działają – bądź nie – w Pollinie. Jeśli tylko możecie, jeśli tylko chcecie – dołączcie do tej wielkiej misji, do swojego przecież państwa. Każdy będzie tu, jak za dawnych lat, bardzo mile i serdecznie widziany. Myślę, że wspólnymi siłami będziemy w stanie odnowić i rozwijać nasz kraj tak, jak tego chcemy. Potrzeba chwili wymaga Waszego, aktywnego działania.

Pragniemy rozwijać dobrosąsiedzkie stosunki ze wszystkimi naszymi sąsiadami oraz pozostałymi krajami Pollinu. Będziemy starać się, tak jak to się zazwyczaj w naszej historii udawało, żyć w przyjaźni i rozwijać międzynarodowe projekty, które – szczególnie w obecnej sytuacji całego Mikroświata, kryzysu demograficznego – są nam wszystkim niezwykle potrzebne. W swoim imieniu deklaruję wsparcie dla każdej takiej inicjatywy.

Kończąc to przemówienie, liczę na zrozumienie i wsparcie wszystkich aktywnie działających krajów Mikroświata. Jednocześnie stwierdzam z całą stanowczością, aby to zostało jasno zrozumiane przez wszystkich, którzy odważą się podnieść rękę na nasze państwo, jako pełniący obowiązki Archonta, a także jako były i obecny surmeński obywatel, że naszej niepodległości i suwerenności będziemy bronić wszelkimi możliwymi środkami, jakie tylko będą w danej sytuacji konieczne.

Surmenia powstała z kolan. Wyrażam nadzieję, że nie będzie to powstanie krótkotrwałe, a takie, które przerodzi się w trwały i solidny fundament pod dobrze prosperujące i aktywnie działające państwo.

Niech żyje Surmenia! 


Garść informacji w skrócie

Jak dowiedzieliśmy się ze źródeł zbliżonych do Archonta, tymczasową stolicą państwa w obecnej chwili stał się Siczyn. Obecnie w tym mieście znajdują swe nowe siedziby nowe władze państwowe.

Na dawnej granicy surmeńsko – ciprofloksjańskiej trwają lokalne walki pomiędzy mieszkańcami obydwu krajów oraz niezorganizowanymi jeszcze strażami granicznymi Surmenii i regularnymi wojskami Księstwa Soljum. Bilans: 20 poszkodowanych Surmeńczyków, 16 Ciprofloksjan (dane z godziny 18:00). Znajdują się oni w szpitalach w Prokto-Hemolan, Ettenpolis i Skawii. Najświeższe, niepotwierdzone jeszcze informacje wskazują, że w ciągu wieczora sytuacja powoli uspokaja się.

To wszystko na dziś. Dziękujemy Państwu za uwagę i zapraszamy do kolejnych Wieści, które ukażą się już niebawem.

Zdravo!

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Bez kategorii

Z Austro-Węgier: Odbudowa Bośni i Hercegowiny

Tekst autorstwa Miroslava Barbareza, mieszkańca Monarchii Austro-Węgierskiej. Artykuł jest przedrukiem tekstu, którego oryginał można znaleźć tutaj. Zachęcamy do zaglądnięcia na tymczasowe forum oraz stronę Austro-Węgier!

 

Po kryzysie, który sparaliżował całą Monarchię Austro-Węgier, wszyscy obywatele i obywatelki Naddunajskiej Monarchii, bez względu na wiek, narodowość, wyznanie, zawód czy status społeczny, ramię w ramię przyczyniają się do ponownego rozkwitu Naszej Ojczyzny. Podobnie, oczywiście, dzieje się w Bośni i Hercegowinie.

Bosna_Mostar

Odbudowana starówka w Mostarze wraz z zabytkowym mostem

Od największych miast, takich jak Sarajevo, Banja Luka czy Tuzla, aż po najmniejsze i najbardziej zaniedbane wsie, mieszkańcy żwawo i ochoczo przystępują do pracy. Urzędy państwowe i samorządowe powoli odzyskują swoją dawną świetność, coraz bardziej przybliżając się do stanu używalności. Szkoły wszystkich poziomów, zakłady produkcyjne każdego rodzaju przemysłu, świątynie wszystkich wyznań pną się powoli ku niebu, wydostając się spod czeluści niebytu, zwyciężając w odwiecznej wojnie z marazmem, obojętnością i beznadzieją na rzecz solidarności, rozwoju i braterstwa.

Cała kraina staje się świadkiem niesamowitych scen, stawiających w jak najlepszym świetle wszystkich mieszkańców BiH. Przede wszystkim, ludzie zaczęli się na powrót organizować. Wizja wspólnego celu połączyła ze sobą zwaśnione rodziny i pogodziła sąsiadów, od wieków ze sobą skłóconych. Jeden z naszych czytelników z górskiej wsi Brić ta opisuje zdarzenie które, według niego, nie miało prawa się zdarzyć:

– Mam siedemdziesiąt osiem wiosen, prawie nigdy wsi nie opuszczałem, zatem tym baczniej konflikt obserwowałem między domami Ahmedoviciów i Emiroviciów, który bez mała dwieście lat już ma od owiec, które skubały trawę nie na tym co trzeba pastwisku, jako jeszcze, gdym małym urwipołciem był, mój pradziad Selim opowiadał, niech mu Allach w raju błogosławi – pisze we wstępie Mirza Ćorbanović. Kryzys Monarchii, siłą rzeczy również Bośni i Hercegowiny, spowodował jednak, że stare animozje poszły w niepamięć: sąsiedzi wzajemnie pomagali sobie w odbudowie stodół i obór, zaś całą akcję uczcili kilkoma butelkami rakiji. Jednak to, co zdarzyło się dalej, przerosło jakiekolwiek wyobrażenia. Seniorzy rodów zdecydowali się bowiem na pomoc nie tylko w odbudowie meczetu w Travniku, ale też, niemalże za jednym zamachem, współorganizowali odbudowę świątyń katolickich, prawosławnych i żydowskich. Kiedy zaś wszystko się zakończyło, do Travnika zjechali się mieszkańcy wszystkich wsi leżących w promieniu 30 km od miasta na wielkie, ekumeniczne przyjęcie. – Ja też tam byłem, i Państwo Szanowni uwierzą, miałbym ja co opowiadać, gdybym ze śliwowicą nie przesadził, co mi umysł zamroczyła. Na Proroka, nigdym takiej nie pił! – kończy swój list Pan Ćorbanović.

Jedność przejawia się także w aspekcie społecznym. Przy odbudowie Sarajevskiej Fabryki Papierosów swój pot i znój po równo dzieliły wszystkie osoby związane z zakładem: pracownicy fizyczni wespół z działem logistycznym, dystrybucyjnym, marketingowym i finansowym, a także dyrekcją, zarządem i najważniejszymi akcjonariuszami z takim samym zaangażowaniem i trudem wznosiła na powrót przedsiębiorstwo, zatrudniające 2000 pracowników z Sarajeva i okolic.

Sarajevo_zepce_train_station_1890

Mieszkańcy Sarajeva i żołnierz Domobrany odpoczywają przy odbudowie dworca kolejowego Žepče

Jak wytłumaczyć fenomen kolektywnego zaangażowania Bośniaków w dzieło odbudowy? O komentarz poprosiliśmy prof. Dušana Jovanovicia, kierownika Zakładu Psychologii Społecznej przy Wydziale Psychologii Uniwersytetu Wielkiego w Wiedniu, także Bośniaka.

– Składają się na to trzy główne elementy. Po pierwsze, Bośnia od zawsze wyróżniała się na tle Monarchii Austro-Węgier pod wieloma względami: politycznym, bowiem wedle Ugody, art. 92 ust. 1 „Bośnię i Hercegowinę uznaje się za wspólny kraj anektowany”, a zatem, nie będąc częścią ani Przed- ani Zalitawii, nie posiada również swojej autonomii; gospodarczym, bowiem to tam jest największy wskaźnik ubóstwa w całej Monarchii, to tam struktura gospodarcza w największym stopniu oparta jest na rolnictwie, to tam jest najsłabiej rozwinięty przemysł; społecznym, bowiem to tam społeczeństwo jest najgorzej wykształcone, to tam jest największa mozaika religijna w skali całych Austro-Węgier; nie należy też zapominać o czynnikach zewnętrznych, które utrudniają życie Bośniakom, takim jak radioaktywne burze, które zdarzają się w momencie, gdy front atmosferyczny przechodzi tam znad Pustkowi Winków. Po połączeniu tych wszystkich zmiennych, w społeczeństwie bośniackim wytworzyło się pewne specyficzne zapatrywanie na rzeczywistość, polegające na maksymalnym zawierzeniu się własnym możliwościom oraz samodzielnej poprawie egzystencji, nie czekając na działania władz w Wiedniu i Budapeszcie. Zamiast czekać na interwencję z centrum, przechodzą do działania samodzielnego, co przynosi lepsze lub gorsze skutki.

– Po drugie – kontynuuje profesor – pomimo rzeczonych wcześniej różnic na tle religijnym, społeczeństwo bośniackie od zawsze darzyło się wzajemnym, acz ostrożnym, zaufaniem. Jest to charakterystyczne szczególne wśród ludności wiejskiej, gdzie chrześcijanie, muzułmanie i żydzi współżyli ze sobą od wieków. Mając inne zapatrywania na kwestię zbawienia duszy, woleli oni organizować swoje życie głównie w ramach swojej grupy religijnej, w każdym przypadku niezwykle ekskluzywnej, przez co w ramach każdej z religii wytworzył się monolit. To wzmacniało ich konserwatyzm oraz szacunek do tradycyjnych wartości. Wiedząc jednocześnie, że innowiercy także kultywują stare zwyczaje i idee, nie dążyli do solidarności z nimi, ale akceptowali ich obecność. Wiedzieli, z kim mają do czynienia i dawało im to poczucie stabilizacji, bowiem lepiej jest zawsze mieć do czynienia z czymś obcym, ale względnie dobrze znanym, niż z niewiadomą im siłą.

– Po trzecie wreszcie – ciągnie uczony – mamy ostatnio do czynienia z wytworzeniem się wśród liberalnej części ludności bośniackiej zaczątków społeczeństwa obywatelskiego, czego symbolem było powołanie kilka miesięcy temu Inicjatywy Samopomoc przez Pana Borbanovicia. Z jednej strony, liberalni Bośniacy, głównie młodzi mieszkańcy większych miast, nie zgadzali się na zakonserwowanie, zapeklowanie życia społecznego w Bośni, ale z drugiej strony, co jest fenomenem na tle ośrodków miejskich Monarchii, w większości zachowali wiarę swoich przodków. W Inicjatywie wspólnie działają prawosławni, katolicy, muzułmanie i żydzi, w zarządzie ruchu jest także jeden mormon. Są tam także ateiści i agnostycy, jednak w większości są oni pochodzenia niemieckiego czy węgierskiego. Mamy zatem do czynienia z wytworzeniem w BiH-u specyficznej formy miejskiego liberalizmu, opartego na idei zrównoważonego rozwoju, tolerancji i ekologii, z podejściem proinnowacyjnym, ale jednocześnie nie zarzucającym tradycyjnych wartości, działającym wespół z religią, a nie przeciwko niej. Dlatego też idee Inicjatywy Samopomoc zaczynają docierać także na bośniacką wieś.

Patrząc na coraz więcej bośniackich budynków, wydobywających się spod gruzów, oraz na coraz większą ilość zmęczonych, utrudzonych, ale też szczęśliwych obywateli Bośni i Hercegowiny, możemy z całą pewnością żywić nadzieję na dalsze trwanie tego pięknego snu społecznego zaangażowania i solidarności, rozlewającego się na całą Monarchię. Pięknego jak Bośnia i Hercegowina. Pięknego jak Austro-Węgry.

 

Dodaj komentarz

Filed under Zagranica

Kontrasty: o feralnej wizycie w La Palmie

Wczoraj, dnia 24 lutego 2016 roku nadano mi w Republice Palmowej status persona non grata. Powody? Rzekome „obrażanie narodu La Palmy”. Pozwólcie więc, Drodzy Państwo, że postaram się wyjaśnić, z pozycji tesmoteckiej, o co tutaj chodzi.

Mianowicie… 3 lutego, wraz z opublikowaniem mojego terminarza wizyt [1], zwróciłem się kanałami nieoficjalnymi (via kanał IRC #lapalma) do Minister Spraw Wewnętrznych Juliette da Firenza o zaakceptowanie proponowanego terminu (tj. 17-19 lutego), na co strona palmowa przystała. 12 lutego został mi przesłany, za pośrednictwem Poczty Surmeńskiej, plan wizyty. Zgodziłem się na ten plan.

Nadchodzą dni wizyty. 17 lutego jeszcze nic nie zwiastowało problemów (gdyż wszystko było OK), ale potem… Tak, to z mojej niekompetencji nastąpiło odpuszczenie wizyty, a następnie mój „urlop”. Strona palmowa nie ma tu nic do rzeczy. Faktem jest, iż często w tym okresie przebywałem na różnych kanałach IRC.

Sprawa została przeze mnie jednoznacznie rozwalona. Jednakże zobowiązałem się, przepraszając dopiero w dniu wczorajszym, po uzyskaniu informacji z sarmackiego kanału IRC o nadaniu mi statusu persona non grata, do odbycia wizyty w innym terminie [2]. Ubolewam nad tym, że przeprosiłem dopiero wczoraj.

Wydaje mi się jednak, że zachowanie władz Republiki Palmowej (persona non grata) i oświadczenie Archonta [3] są jednak zbyt ostre. Wizyta nastąpiła z mojej inicjatywy. Chciałem dobrze, ale nie wyszło. Doskonale o tym wiem. Ale czym może być „obrażanie narodu La Palmy”? Może wypowiedziałem zbyt ostre słowa na kanale #lapalma, ale wszystko mogę upublicznić. Posiadam materiały.

Ale właśnie z tej wizyty mam morał – wszelkie formalności związane z v-światem muszę załatwiać wieczorem. Wtedy mam najwięcej czasu. Mój brak konsekwencji spowodował takie, a nie inne rezultaty. Gdybym konsekwentnie realizował punkty wizyty, prawdopodobnie dzisiaj nie byłoby tego artykułu.

Moje oświadczenie na ten temat znajduje się tutaj: [4].

(-) Orjon Surma
Tesmoteta Dyplomacji

1 komentarz

Filed under Zagranica